Wypas na autostradzie.

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1251867,kary-za-jazde-na-zderzaku-na-autostradach.html

Ech… eksperci….
Dlaczego nie ma końca bzdurom? Dlaczego “eksperci” kręcą się w kółko uzależnienia od rządzących? Wciąż jedna piosenka – prędkość to samo i całkowite zło. Tym razem – autostrady. Jakim cudem w Polsce ona zabija a u takich Niemców – nie? A przecież tam się zazwyczaj jeździ jeszcze szybciej. Pan ekspert twierdzi, że te drogi w Polsce były budowane dla prędkości 130 km/h. To ja mam pytanie – dlaczego? Kto pozwolił wydawać tak gigantyczne pieniądze na drogi budowane na styk z jakimś tam wymyślonym ustawowym limitem. Bez zapasu? Z drugiej strony – w czym się przejawia to budowanie pod taki limit? Nie jest tak, że przy prędkościach większych od 130 wylatuje się z zakrętów, albo nie nadąża się z czytaniem znaków drogowych. Mamy do czynienia z kolejnym urzędniczym wymyślaniem zza biurka. I z kolejnymi pomysłami, jak wyciągać kasę z kierowców. Zaraz się okaże, że zejdziemy z limitami legalnymi do 100/h na autostradach. Bo bezpieczniej. Tylko po co nam wtedy autostrady? Po co wydawane są teraz miliardy złotych?

I jeszcze jedno. Sugestie wprowadzania nauki jazdy na autostrady. Że ma być przez to bezpieczniej? Hmmm … Jeśli już, to może jednak lepiej włączyć autostrady do ograniczeń związanych z zielonym liściem. Zamiast wpychać ludziom na drogę przerażonych kursantów, którym się mylą kierunki. I pedały.

Pogadajmy ...

Dodaj komentarz