Garbate

https://dorzeczy.pl/kraj/77771/Niech-sie-pani-pielnie-w-leb-Znany-kabareciarz-wulgarnie-do-szefowej-MEN.html

Może w nieco innych słowach, ale tak – odwieczny a wielce istotny problem. I znacznie szerszy, niż by się mogło wydawać. Jakieś 30…40… lat temu szkoły funkcjonowały w oparciu o podręczniki, które przechodziły z rąk do rąk przez nierzadko wiele lat. Do tego były zeszyty. Wypełniane własnoręcznie w całości. W zestawieniu z obecnym modelem – koncepcja była gdzieś o połowę lżejsza (a i tak bywało ciężko). Dlaczego aż o połowę? Bo drukowano bardziej merytorycznie i na lżejszym papierze. Czy wykształcono ludzi głupszych? Nie sądzę. Co więcej – dziwię się, że żadna organizacja ekologiczna nie protestuje przeciwko tak masowemu i bezmyślnemu produkowaniu podręczników, ćwiczeń do nich – a wszystkiego w wersjach zazwyczaj jedno – dwurocznych. Papier, chemia, …. Wszak programy (tzw. podstawy programowe) są zatwierdzane odgórnie. Czy faktycznie zasób wiedzy, która jest przekazywana w szkołach zmienia się tak intensywnie? A może jednak warto mówić o lobby papierniczym? O lobby nauczycielskim? Przecież to doskonały biznes i ludzie zapłacą, bo dzieci musza mieć wymagane książki. A że jest to zmowa ograbiająca rodziców z pieniędzy a wszystkich nas z dziećmi na czele – ze zdrowia – kto by się przejmował. Na pewno nie nasi “fachowcy” od oświaty …

Pogadajmy ...

Dodaj komentarz