Hunowie.

http://serwisy.gazetaprawna.pl/turystyka/artykuly/1247728,wynajem-mieszkan-na-airbnb-historie.html

Tak. O Hunach. Współczesnych. Ten tekst jest tylko pretekstem (jak i większość tutaj). Pretekstem do przemyśleń i dyskusji. Od lat brzmi mantra “klient nasz Pan”. Spece od marketingu stają na głowach (co najmniej), żeby klientów zadowolić, zaskoczyć, rozpieścić… Czy jednak nie ma tu granic? Czy faktycznie klient powinien móc wszystko i zawsze?  W codziennych “materialnych” relacjach może być trudno o taką weryfikacje, jednak gdy chociaż cześć relacji z klientami przechodzi przez elektronikę – może warto to okiełznać? Niestety, zazwyczaj – także duże firmy netowe – skupiają się na wymaganiach i ocenie w relacji do sprzedających. Czy to noclegi czy to aukcje – podstawa to ocena sprzedawcy. Restrykcje natychmiastowe, kary dotkliwe. Tymczasem rozbestwieni wręcz nierzadko klienci dyktują warunki. A ustawodawcy idą po myśli konsumentów. Tak, może to niepopularne, ale dochodzimy do absurdu. Stąd pytanie – czy nie powinien sprzedawca mieć np. prawa odmowy sprzedaży szczególnie uciążliwym klientom? Jeśli ktoś systematycznie zamawia przez internet  i co i raz zwraca towary? Wygrywa aukcje i ich nie finalizuje? Jeśli wszędzie, gdzie nocuje, zostawia chlew? Prosty system, jaki działa m.in. w Uberze – wzajemne oceny. I już wiesz, czy temu gościowi wynająć mieszkanie, czy pozwolić po raz dwudziesty zwrócić sukienkę…

Pogadajmy ...

Dodaj komentarz